zastavsieapostavsie blog

Twój nowy blog

Dawno nic nie pisałem, więc trzeba nadrobić.

Wyjazd był udany, autko tylko 2 razy zgasło z przegrzania w korku. Oba razy w UK. Po powrocie okazało się, że nie ma kompresji na jednym cylindrze, więc zapadła decyzja o remoncie. W międzyczasie zaszczytne miejsce dupowozu zajął Polonez rocznik ’94 a Zastava zajęła zwolnione po nim miejsce w garażu.
Na dzień dzisiejszy, po 16 godzinach pracy (w sumie) Zastava ma wyjęty silnik, rozbrojoną głowicę i w tejże głowicy dotarte gniazda z zaworami (dzięki Kacper za użyczenie warsztatu i cenne wskazówki). Dzisiaj głowica miała być czyszczona, niestety zabrakło mi weny :( Zrobi się w piątek.
I w dalszym ciągu nie wiem, co zrobić z blokiem, bo mam różne sugestie… Szlifować czy nie szlifować, ot jest pytanie!

Po calych dniach ganiania za roznymi sprawami ruszamy! Ostatnia poprawka byla po 17:)

Na late night check-in nie zdazymy, ale przynajmniej nie trzeba bedzie sie tak z rana zrywac:)

Byliśmy z Marysią na grillu pod Świdnicą u teamu Waecząca Wanda. Niestety Zastava dalej nie na chodzia, więc trzeba było oplem przyjechać ale i tak było bardzo miło i zostałem ostatecznie przekonany do startu w imprezie. 

Dzięki!

Byliśmy ostatnio na sesji zdjęciowej Zastavki, przy okazji odkryliśmy fajne tereny na Monopolowej:) Póki co tylko 2 zdjęcia są obrobione, reszta keidy indziej

Sprzęgło

Brak komentarzy

No i nowe sprzęgło przyszło! Kurier się porozczulał nad zastavą, zapłaciłem całe 55 złotych, tylko teraz muszę znaleźć kogoś z warunkami do wymiany tej tarczy:(

Wyjazd po mału zaczyna stawać pod znakiem zapytania. Nie mam darczyńców, nie mam załogantów a w Zastavie kończy się sprzęgło (do zrobienia na już) i coś niedobrego jest w elektryce (ale jeszcze może poczekać).

Załoganci, którzy mieli ze mną jechać się wykruszyli, bo każdemu coś akurat wypada.
Do potencjalnych darczyńców wysłałem 10 tys maili i dostałem tylko jedną odpowiedź – oczywiście odmowną. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że może uda się po znajomości załatwić firmę Skanska…
Pożyjemy, zobaczymy…
Trzeba być dobrej myśli!

Zastavka dostała nową przekładnię kierowniczą, drążki i końcówki bo strasznie tłukło nawet na małych dziurkach i mechanik stwierdził, że koniecznie trzeba wymienić. Koszt z robocizną i wysyłkami 636 zł. Do tego dostała nowe oponki na przód, w końcu przestała podskakiwać przy hamowaniu:) Koszt 240 zł. 

A problem z gaśnięciem jest dalej, teraz podejrzana jest cewka zapłonowa, jak mi Zastava zgasła, w dodatku nie w korku tylko w normalnej jeździe to cewka rzeczona była gorąca jak chłodnica! Niby kupiłem inną, ale na tej innej to auto w ogóle ledwo działa pod domem:/
A uszczelniacz do chłodnicy zadziałał tak, jak miał – płynu nie ubywa, no, troszeczke – ale to przez korek od zbiornika wyrównawczego:)

Pojechałem Zastavą do mechanika, stwierdził, że to na pewno gaźnik i dysza wolnych były przyczyną korkowego gaśnięcia. Naprawił, ponoć sprawdzał, ponoć działa… Jednak póki sam nie sprawdzę obawiam się jazdy przez korki – dlatego Zastava stoi pod moją pracą. Mechanik kosztował 80 zł.

Ale żeby za wesoło nie było, okazało się, że chłodnica cieknie. W dodatku nigdzie nie można takiej dostać:( Póki co, za radą forum,kupiłem puszkę jakiegoś płynu uszczelniającego, w końcu chłodnicę i tak trzeba będzie wymienić. Koszt 18,80 brutto, ciekawe, jak to zadziała.

Zastava niedawno pojechała do kolegi na wioske, spisała się bardzo ładnie (pierwszy raz mnie wiozła w trasie!), niestety w nocy był mróz i nie chciała odpalić, trzeba było popchać. 

Parę dni później, podczas których parę razy jeździła, trzy dni stała, miałem jechać do pracy. Wsiadam, odpaliła od razu o dziwo, włączam spryskiwacz bo coś usyfione wszystkie auta pod domem, a tu wycieraczki stają pionowo i tyle. Bezpiecznik cały, z resztą wszystko inne na tym bezpieczniku działa, no, nie wiadomo o co chodzi. Trzeba się było spieszyć, więc do pracy pojechałem nissanem.
 Następnego dnia postanowiłem zajrzeć do mechanizmu wycieraczek i okazało się, że wpadł do niego klucz od kół. Wyjąłem, wycieraczki zaczęły działać, niestety akumulator padł na amen. 
Postanowiłem kupić nowy na allegro, za 139 zł, ale uznałem, że podjadę do sklepu, będzie szybciej, nawet jak o 20 zł drożej. I kupiłem za 129, czyli 104 netto:)
Po zainstalowaniu nowego aku zastava odpaliła jak należy, po czym po kilku km stania w korku… zgasła. Nie dawała się odpalić, ew na jakieś 3-4 obroty, po czym gasła dalej. Po odstaniu chwilki zapaliła znów, ale bałem się pchać w korek ponownie, że tym razem zgaśnie gdzieś, gdzie się nie będzie jej dało zepchnąć. Ze dwa dni później znowu to samo, znowu w korku. Nie mam pojęcia, co to może być:(

Kapeć

Brak komentarzy

Stało się – złapałem kapcia, oczywiście w drodze z pracy po godzinie 23, po pewnie 12h pracy… Jako, że złapałem gumę pierwszy raz w życiu, źle założyłem lewarek i przez to mam epicko zdarty lakier na drzwiach… Do tego okazało się, że mechanik mi za mocno koło przykręcił po zmianie łożyska, w efekcie czego po odkręceniu dwóch śrub na trzeciej zerwałem klucz. 

Co dalej?!
Dzwonię do taty – wyłączona kom.
Dzwonię do Gacka – jest nad morzem, ale dał mi numer do Wieśka. Wiesiek przyjechał, jednak okazało się, że ma niepasujący klucz. 
Dzwonię do domu – jest tata, obiecuje wziąć odpowiedni klucz. Przyjechał, nie chciało mu się szukać bo myślał, że ma w aucie, okazało się, że nie taki jak trzeba. A tu jeszcze wieje, pada coś między śniegiem i gradem, no qwa wyć się chce.
Pojechał, wrócił przywiózł dobry klucz, tyle, że w zapasie reszta powietrza, ale to już się na stacji dograło. 
Generalnie straciłem na wymianie koła ponad 2h, nerwów nie liczę…

  • RSS